0:000:00

Dźwięk tramwaju w Gdyni

Historia Barbary, ur. 1956

Dzieciństwo to był czas pełen radości, ale i drobnych przygód. Pamiętam jeden szczególny dzień, gdy siedziałam na placu zabaw w Gdyni. Dzień był ciepły, słońce świeciło jasno, a wiatr lekko muskał włosy. Wokół mnie biegały dzieci, śmiech mieszał się z krzykami. Miałam może jakieś osiem lat, ale pamiętam ten moment jakby to było wczoraj.

Na placu zabaw były huśtawki, zjeżdżalnie i piaskownice. Zgromadziły się dzieci z całej okolicy, a my z moimi przyjaciółkami, Zosią i Anią, bawiłyśmy się w chowanego. Zawsze to była nasza ulubiona zabawa. Schowałyśmy się za dużą huśtawką, a ja pamiętam, że czułam lekki dreszczyk emocji, gdy ktoś z grupy zaczynał nas szukać. Uśmiechałyśmy się do siebie, a serce biło mocniej.

W pewnym momencie, kiedy akurat z Zosią czekałyśmy na to, by wyjść z naszej kryjówki, usłyszałyśmy dźwięk tramwaju. To był ten czas, kiedy tramwaje jeździły po Gdyni, a ich dźwięk był częścią codzienności. Słyszałam, jak dzwonią dzwonki, a ja pomyślałam, że tramwaj na pewno zawozi ludzi do pracy. Moja mama zawsze powtarzała, że to takie wygodne – tramwajem można wszędzie dojechać. Dziecięca wyobraźnia podpowiadała mi, że w środku tramwaju na pewno są ludzie z ciekawymi historiami, a może jakiś pan czyta gazetę, a kobieta z torbą z zakupami rozmyśla o tym, co ugotuje na obiad.

Na placu zabaw w tym samym czasie zaczęło robić się niespokojnie – niektóre dzieci zaczęły biegać w stronę torów, żeby zobaczyć, jak tramwaj przejeżdża przez Gdynię. Ktoś krzyknął, że tramwaj nadjeżdża. Zosia i Ania szybko podbiegły do krawędzi placu, a ja poszłam za nimi. Miałam lekki strach, bo zauważyłam, że niektóre dzieci podbiegają za blisko torów. Nie chciałam być tym dzieckiem, które krzyczy i woła, ale czułam, że muszę ich jakoś ostrzec.

Gdy tramwaj zbliżał się, jego dźwięk stawał się coraz głośniejszy. W powietrzu unosił się zapach spalin, a w moim sercu mieszanka emocji – od ekscytacji po niepokój. W końcu tramwaj stanął, a drzwi się otworzyły. I wtedy, z tego wielkiego skarbu miejskiego, wysiadła kobieta w jasnym płaszczu, która swoim wyglądem przyciągnęła naszą uwagę. Miała na sobie duże okulary przeciwsłoneczne, a w jednej ręce trzymała torbę, z której wystawały kolorowe paczki. Spojrzała na dzieci, a potem na nas i uśmiechnęła się. Wydawało mi się, że była trochę jak z innego świata, jakby przybyła z wielkiego miasta.

Kiedy tramwaj odjechał, ja wróciłam do placu zabaw, ale w głowie miałam tylko tę kobietę. Zosia powiedziała: „Chyba miała coś dobrego w tej torbie”, a my, pełne ciekawości, zaczęłyśmy snuć różne historie o tym, co ta kobieta mogła przywieźć. Może miała cukierki, może nowe zabawki? Rozmowy te trwały, jednocześnie bawiąc nas i pozwalając na chwilę zapomnieć o wszystkim innym.

Nie pamiętam, ile czasu minęło, ale w pewnym momencie wpadliśmy na pomysł, żeby pójść za tramwajem, bo przecież Gdynia była pełna tajemnic. Postanowiłyśmy z Zosią i Anią, że spróbujemy odnaleźć tę kobietę. Wybiegłyśmy z placu zabaw i ruszyłyśmy w kierunku linii tramwajowej, a dźwięk naszych kroków mieszał się z dźwiękiem tramwajowych dzwonków w oddali.

I tak, biegłyśmy przez Gdynię, pełne nadziei na nowe przygody. W końcu dotarłyśmy na przystanek, ale tramwaj zdążył już odjechać. Stałyśmy tam przez chwilę, a ja czułam, jak w sercu narastała mieszanka radości i smutku. Radości, bo wspólnie przeżywałyśmy coś wyjątkowego, a smutku, bo nie udało nam się spełnić tego małego marzenia, które zrodziło się w nas. Wtedy, mimo że nie znalazłyśmy kobiety, zrozumiałam, że te chwile z przyjaciółkami to coś, co zostanie ze mną na zawsze, niezależnie od tego, czy uda nam się wszystko, co zaplanujemy.

Wracając na plac zabaw, znowu poczułam zapach świeżego powietrza i słońca. Właściwie, to były małe rzeczy, które sprawiały, że czułam się szczęśliwa. I mimo że nie spotkałyśmy tej tajemniczej kobiety, nasze serca były pełne radości z przeżytej przygody. Czasami te małe, nieplanowane wydarzenia są najcenniejsze.

- Koniec -

Masz własne wspomnienia? Zapisz swoją historię.

Wystarczy email. Bez hasła. Twoja historia też jest warta opowiedzenia.

Zapisz swoją historię