0:000:00

Traktor na rynku

Historia Małgorzaty, ur. 1965

Gdyby ktoś mnie zapytał, co pamiętam z tamtych lat, na pewno w mojej głowie na zawsze pozostanie ten jeden dzień, kiedy do naszej wioski przyjechał traktor. To było coś, co w tamtych czasach wydawało się prawdziwą sensacją. Stałam w progu naszego domu, czując na twarzy lekki wiatr, który niósł zapach świeżo skoszonej trawy i ziemi. Słońce mocno świeciło, a niebo było błękitne, bez ani jednej chmurki.

Od rana w powietrzu czuć było ekscytację. Wszyscy w miasteczku mówili, że na rynku ma się odbyć pokaz nowego traktora. Była to nowość dla nas, dzieciaków z małej wioski. My, z Krzysiem i innymi chłopakami, nie mogliśmy się doczekać, aż pokażą nam, jak to działa. Gdy usłyszeliśmy odgłos silnika, który zbliżał się coraz głośniej, wszyscy wybiegliśmy na podwórko jak spragnione zwierzęta.

Traktor wjechał w tłum ludzi, a my staliśmy z szeroko otwartymi oczami. Pamiętam, jak jego metalowa powierzchnia błyszczała w słońcu, a silnik warczał jak potężne zwierzę. Gdy z kabiny wysiadł kierowca, wszyscy zaczęli klaskać. To był stary znajomy mojego taty, więc od razu pobiegłam, żeby go przywitać. Zawsze miał w sobie coś radosnego, a na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech, gdy mnie zobaczył.

„A, Małgosia! Chcesz zobaczyć, jak to działa?” – zapytał. Miałam ochotę skakać z radości. Kiedy kiwnęłam głową, zaprosił mnie, żebym weszła do kabiny. Byłam trochę niepewna, ale ciekawość wzięła górę. Wskoczyłam na schodki i usiadłam obok niego. Wnętrze traktora pachniało olejem i metalem, a przyciski i dźwignie wyglądały jak z innego świata.

Gdy silnik znowu zaskoczył, serce mi zabiło szybciej. Pamiętam tę chwilę, jak traktor ruszył, a ja poczułam się, jakbym leciała. Dzieci biegały wokół nas, krzycząc z radości. Krzysiek stał z boku, machając do mnie, a ja mu pokazywałam, że jestem w środku!

Kiedy traktor dojechał do pola, zatrzymaliśmy się, a ja zeskoczyłam na ziemię. Każdy z nas miał swoją kolej, by usiąść w kabinie i poczuć się jak rolnik. Dzieci wchodziły i wychodziły, a śmiechy i krzyki wypełniały powietrze.

Pamiętam, że siedząc na traktorze, czułam się ważna. Obserwowałam dorosłych, którzy przyglądali się z zainteresowaniem, a niektórzy zaczęli gadać o tym, jak traktor ułatwi im pracę w polu. W głowie miałam myśl, że to może być początek czegoś nowego.

Po pokazie, wracając do domu, czułam, że ta chwila coś zmienia. Może kiedyś będę miała własne pole, własny traktor. Takie myśli krążyły mi po głowie, a na sercu czułam radość. W domu mama szykowała obiad, a zapach świeżego chleba i zupy sprawił, że poczułam głód. Opowiedziałam wszystkim, co przeżyłam, a tata się śmiał, mówiąc, że jeszcze się z kimś zaprzyjaźnię.

Na zawsze zapamiętam ten dzień. To była chwila, kiedy czułam, że na wsi zaczyna się coś nowego. A ja, jako mała dziewczynka, miałam wtedy wrażenie, że mogę wszystko.

- Koniec -

Masz własne wspomnienia? Zapisz swoją historię.

Wystarczy email. Bez hasła. Twoja historia też jest warta opowiedzenia.

Zapisz swoją historię