„Dziadek nigdy o tym nie mówił.” To zdanie słychać w wielu polskich domach. Dziadek, który przeżył wojnę, obóz, front albo wywózkę, wrócił i zaczął żyć dalej. Pracował, założył rodzinę, wychował dzieci. O tym, co przeżył, nie opowiadał. Czasem rzucił jedno zdanie przy wódce, czasem obudził się w nocy z krzykiem. Dzieci wiedziały, że pewnych pytań się nie zadaje.

Milczenie miało swoje powody. Ból, który trudno było ubrać w słowa. Chęć ochrony dzieci przed złem. Wstyd, poczucie winy ocalałego. W latach powojennych dochodził też lęk - o niektórych doświadczeniach po prostu nie było bezpiecznie mówić głośno.

Podwójny mur

Izraelski psycholog Dan Bar-On przez lata rozmawiał z rodzinami ocalałych z Holokaustu i z rodzinami, na których ciążyła wojenna przeszłość po drugiej stronie. Zauważył powtarzający się wzór, który nazwał „podwójnym murem”. Rodzice nie opowiadali, bo chcieli chronić dzieci. Dzieci nie pytały, bo chciały chronić rodziców. Obie strony wiedziały, że jest coś, o czym się nie mówi, i obie strony milczały z troski.

Psychiatra Yael Danieli, która pracowała z rodzinami ocalałych, opisała podobne zjawisko jako „zmowę milczenia” - nie tylko w rodzinie, ale i w otoczeniu, które nie chciało słuchać.

Dzieci wiedzą, nawet gdy nikt nie mówi

Najważniejsze odkrycie tych badań jest takie: milczenie nie oznacza, że nic się nie przekazuje. Dzieci wyczuwają napięcie, lęk, smutek rodziców. Widzą reakcje, których nie rozumieją. Uzupełniają luki własną wyobraźnią - często czymś gorszym niż prawda. Wielu ludzi z drugiego i trzeciego pokolenia mówi, że przez całe życie czuło ciężar historii, której nigdy nie poznało.

Nie oznacza to, że każda rodzina, która milczała, skrzywdziła swoje dzieci. Ludzie radzili sobie, jak umieli, w czasach, które nie dawały dobrego wyboru. Ale pokazuje to, że historia, której nie opowiedziano, nie znika. Zostaje w rodzinie - tylko w formie, której nikt nie potrafi nazwać.

Czy za późno, żeby przerwać milczenie?

W wielu rodzinach świadkowie wojny już odeszli. Ale często żyją ich dzieci - dziś siedemdziesięcio- i osiemdziesięciolatkowie - które pamiętają powojenne dzieciństwo, strzępy opowieści, zachowania rodziców. Ich wspomnienia to ostatnie ogniwo.

Jeśli w Twojej rodzinie są takie tematy, kilka rzeczy może pomóc:

Nie naciskaj. Nikt nie ma obowiązku opowiadać o najtrudniejszych przeżyciach. Zaproszenie jest w porządku, presja nie.

Zacznij od okolic. Zamiast pytać wprost o wojnę, zapytaj o dom przed wojną, o rodzeństwo, o to, jak wyglądało życie po powrocie. Czasem trudna historia wyłoni się sama.

Pytaj o to, co słyszałeś. Osobom z drugiego pokolenia łatwiej opowiadać o tym, co słyszeli od rodziców, niż o własnych uczuciach. To też cenne świadectwo.

Doceń nawet fragment. Jedno zdanie o tym, co przeżył ojciec, to więcej, niż wiedziały poprzednie pokolenia.

Pierwsze pytanie

Jeśli w Twojej rodzinie jest ktoś, kto pamięta rodziców z czasów tuż po wojnie, zapytaj go: „Co tata opowiadał o tamtych latach - nawet jeśli mówił niewiele?”. Wysłuchaj i nie oczekuj więcej, niż zechce powiedzieć.

Prawdziwa Historia pozwala autorowi opowiadać we własnym tempie i samemu decydować, o czym mówi. Czasem to właśnie spokojna rozmowa, bez nikogo naprzeciwko, pozwala powiedzieć coś, czego nie udało się powiedzieć przez dziesięciolecia.

Źródła

  • Bar-On D. (1995). Fear and Hope: Three Generations of the Holocaust. Harvard University Press.
  • Danieli Y. (red.) (1998). International Handbook of Multigenerational Legacies of Trauma. Plenum Press.

Chcesz zapisać swoją historię?

Wystarczy email. Bez hasła. Zacznij pisać lub nagrywać wspomnienia dla Twoich bliskich.

Rozpocznij